Do serwisantów jednej z poznańskich firm komputerowych (zajmującej się naprawami wszelakiego sprzętu elektronicznego, od telefonów po komputery) trafił mężczyzna, który przyniósł ze sobą smartfon. Urządzenie wyglądało strasznie.

Sprawiało wrażenie, jakby ktoś wyżywał się na nim przy pomocy dwudziestopięciokilogramowego młotka. Tym bardziej było to dziwne, że był to jeden z najnowszych modeli smartfonów, który mógł kosztować dobre pięć tysięcy złotych. Mężczyzna, właściciel smartfona, prosił o data recovery karty pamięci, która miała szesnaście gigabajtów pojemności. Znajdowały się na niej ważne dane biznesowe, a wśród nich kody do kilkunastu bardzo ważnych aplikacji. Odzyskanie danych z karty nie było żadnym problemem, nawet pomimo tego, że była ona lekko pęknięta. Najgorszą rzeczą było tylko wyciągnięcie karty z uszkodzonego urządzenia. Udało się to jednak zrobić do schematycznym usuwaniu poszczególnych części zniszczonego smartfony. Oczywiście sam smartfon nie nadawał się już do niczego. Pozostały po nim jedynie pojedyncze elementy, które można było jedynie wyrzucić.
Related posts: